Dieta przed ślubem to propozycja nie tylko dla pań, które chcą w tym dniu wyglądać olśniewająco, ale też dla panów, którzy chcą się pozbyć piwnego brzuszka. Żeby jednak dała ona pożądane i widoczne efekty, należy rozpocząć ją nie tydzień, dwa czy trzy przed terminem ślubu, ale kilka miesięcy wcześniej. Z formalnego punktu widzenia dieta przed ślubem jest bowiem dietą długoterminową, której zadaniem jest zmiana metabolizmu i przemiany materii w organizmie, do czego doprowadza się przez ingerencję w nawyki żywieniowe.
Dieta przed ślubem nie jest restrykcyjna, wymagająca, nie ogranicza rodzajów spożywanych potraw, nie wymaga rzucania nałogów (choć jest to oczywiście jak najbardziej wskazane). Dozwolone jest także jedzenie słodkich ciast, drożdżówek czy białego chleba (zaraz, w takim razie co to za dieta?).
Polega ona na unormowaniu sposobów żywieniowych oraz przestawienia naszego trybu życia i jedzenia w taki sposób, aby korzystnie wpływał on na nasz wygląd zewnętrzny. Trzeba głównie pamiętać o tym, aby jeść o jednakowych porach, a same posiłki powinny być do siebie zbliżone pod względem ilości kalorii.
Nie wolno też podjadać między nimi: pięć posiłków dziennie, ale w małych ilościach na pewno wystarczy do tego, aby pokonać uczucie głodu i ssanie w żołądku. Dodatkowo dieta przed ślubem zaleca rezygnację całkowitą lub w dużym stopniu z tłuszczy zwierzęcych, co wiąże się z absolutnym zakazem spożywania tłustych potraw czy sosów na ich bazie. Warto zamiast tego jeść więcej potraw z nabiału, pić dużo mleka i wody mineralnej.