Pochodząca z Ameryki Północnej dieta Wall Street to hit ostatnich kilku lat – ale bynajmniej nie ze względu na swoje właściwości, co ze względu na prostotę i szybkość, w jakich wykonywane są poszczególne posiłki. Jest to dieta polecana głównie kobietom, zwłaszcza zaś tym, które są zabiegane i nie mają czasu ani stać w kuchni przy popularnych garach, ani tym bardziej liczyć kalorii. Żeby zaś nie zamawiać tłuszczowych i kalorycznych pokarmów na zamówienie, warto się zainteresować założeniami, które posiada dieta Wall Street.
Co jemy w czasie takiej diety? Odpowiedź jest prosta: wszystko, co tylko chcemy. Warunek jest jeden – koniecznie i bez względu na wszystko trzeba jeść często, ale w małych ilościach. Dzięki temu organizm nie przyzwyczai się do stałych godzin, w czasie których jemy i nie zaburzy to jego pracy ani przemiany materii.
Dodatkowo trzeba też pamiętać, że podstawą jadłospisu są węglowodany dostarczające nam energii koniecznej do funkcjonowania: dlatego w węglowodany powinno być bogate zwłaszcza śniadanie, natomiast obiady i kolacje wbrew pozorom dobrze jest ograniczyć z tego typu substancji. Dieta Wall Street dopuszcza spożywanie jogurtów, batonów zbożowych czy nawet picie napojów energetyzujących, które posiadają przecież ogromne ilości cukrów. W zamian wymaga jednak restrykcyjnego przestrzegania jej założeń, co objawia się w piciu dużej ilości wody (minimum dwa litry dziennie) oraz jedzeniu pięciu posiłków w ciągu dnia. Trzeba też koniecznie zjeść w domu śniadanie – jego przygotowanie nie zajmie więcej jak pięć minut, nie jest to więc warunek trudny do wykonania.